czwartek, 12 stycznia 2017

Naturalne oczyszczanie organizmu z toksyn. Zeolit Klinoptylolit Lava vitae- rzetelna opinia .

Wielu z Was na pewno już nie pamięta, że jakiś czas temu zaczęłam oczyszczanie organizmu, ale są osoby, które dopytują co z moim detoxem, jak się czuję, czy zauważyłam jakiekolwiek efekty. 
Pamiętam, pamiętam, że wiszę Wam post :)
Obiecałam rzetelną, szczerą opinię, więc nie może być inaczej :)

Nad detoksem zastanawiałam się już od dawna. . .
Uświadomiłam sobie, że oczyszczanie organizmu nie jest już luksusem, lecz koniecznością w drodze do zdrowia.

Stwierdziłam, że podejmuję wyzwanie 💪😊
Dlaczego dla mnie to wyzwanie? Ponieważ nigdy wcześniej tego nie robiłam. Nie stosowałam żadnych głodówek, terapii sokowych, herbat, ziół, a tym bardziej lewatyw.
Nigdy nie zdecydowałam się na żadną z nich.
Wiecie dlaczego? Z prostego powodu! Osoby, które tak bardzo piały z zachwytu, że zaczynają detox nigdy później nie pisały jak czuły się w trakcie oczyszczania, jakie miały objawy, a co najważniejsze jakie miały efekty metody, której się podjęły.  Powodów jest wiele. Albo albo osoba na detoxie nie była na tyle konsekwentna, żeby wytrwać/dokończyć oczyszczanie, albo produkt był tylko chwytem marketingowym i nie przynosił pożądanych efektów. Nie wnikam. Choć zawsze czekam na opinie "po".

Zamówiłam, zapłaciłam i mam! Nie zawahałąm się go użyć 😂



Nie myślcie sobie, że ślepo podążam za nowinkami, a tym bardziej za modą. Zanim podjęłam decyzję, ostro wzięłam zeolit pod lupę. 
Kiedy w ręce wpadła mi książka Ingomar W. Schwelz "Kamień zdrowia" ( The Stone of Health), wiedziałam, że nie dzieje się to bez powodu. 🍀🍀🍀
Wciągnęła mnie maksymalnie 😍😍😍
Być może słyszeliście o "kamieniu zdrowia" zeolicie klinoptylolicie. To bogaty minerał pochodzenia wulkanicznego, który dzięki nowej technice rozdrabniania stał się najbardziej skutecznym środkiem detoksykującym.
Książka mi nie wystarczyła, musiałam dowiedzieć się o nim o wiele więcej. Wykłady, szkolenia, baczne obserwacje jak reaguje mój organizm.
Czy wierzę w jego działanie? Wiara tutaj nie ma nic wspólnego. Traktuję ten produkt zero -jedynkowo. Zanim wydam opinię na temat jakiegokolwiek produktu, muszę sama się przekonać jak działa na mnie, bo przecież każdy organizm jest inny. Postawiłam mu bardzo wysoko poprzeczkę z czystego powodu - to certyfikowany produkt medyczny, a nie suplement diety. 
Jak każdy, mam swoje dolegliwości. Jedne bardziej upierdliwe, drugie mniej. Ale wszystkie sumiennie spisane, po to by powrócić do nich za jakiś czas i zobaczyć co potrafi "kamień zdrowia". Musicie pamiętać o tym, że zanim przystąpicie do jakiegokolwiek oczyszczania, nigdy nie osiągniecie zamierzonego efektu bez odpowiednio zbilansowanej diety oraz aktywności fizycznej. Niby takie oczywiste, a wielu o tym zapomina...



Jakie miałam oczekiwania od zeolitu Lava vitae? Z pewnością wygórowane! 
Ale nie dajmy się zwariować! Bądźmy realistami. Przez 35 lat lat mój organizm był zanieczyszczony metalami ciężkimi, żyję w środowisku, gdzie zanieczyszczenie powietrza i elektrosmog jest na porządku dziennym, a moja odżywianie do 2013 roku i aktywność fizyczna nie była godna naśladowania.

Częste, silne bóle głowy, bardzo obfite i niewiarygodnie bolesne miesiączki, niska odporność organizmu na wirusy, uporczywa candidia, która była oporna na wszelkiego rodzaju antybiotyki, chroniczne zmęczenie, bark energii, nawracające problemy z dziąsłami, przesuszona skóra. Niby nic wielkiego, a potrafi uprzykrzyć życie.
Dlaczego pokazuję Wam swój kalendarz? Żebyście sami mogli się przekonać jakie objawy towarzyszą podczas oczyszczania. Na kolejnych kartkach można odczytać: wypryski na ciele i twarzy, osłabione włosy, przetłuszczanie włosów, rozdwajanie i łamliwość paznokci, nadmierna potliwość, spadek formy, co mogliście zauważyć w moich postach na przełomie wrzesień/ październik.
I właśnie to jest powód, dla którego nie pisałam na temat swojego oczyszczania w zaledwie po kilku dniach/tygodniach stosowania zeolitu Lava vitae. 
Bądźmy szczerzy, kto z Was chciałby dobrowolnie doprowadzić się do takiego stanu? No właśnie - nikt! Ale właśnie na tym polega detox! Organizm musi w jakiś sposób usunąć toksyny z naszego organizmu, nie ma innej opcji.  Zbyt długo byliśmy okrutni dla naszego organizmu - fast foody, palenie, alkohol, brak ruchu, stres itd. Więc sami przyznajcie, że te objawy nie są adekwatne do krzywdy, jaką wyrządzamy przez długie lata.


Co się zmieniło w moim życiu od września?
Zaledwie 1,5 miesiąca po stosowaniu zeolitu klinoptilolitu Lava Vitae po candidii nie ma ani śladu!
Moje miesiączki już nie są tak obfite i bolesne, a co najważniejsze nie muszę łykać garści tabletek,żeby jakoś funkcjonować.Nie pamiętam kiedy ostatni raz bolała mnie głowa, na brak energii nie narzekam- jeśli nie wierzysz odsyłam na  mój fp lub instagram :D A moja odporność? Tutaj nadal nie mogę wyjść z podziwu :o byłam chora tylko raz i na własne życzenia-brak czapki po siłowni = zapalenie zatok + zapalenie ucha. Pisałam o wypryskach w początkowej fazie- i one minęły. Co więcej nastąpiła znaczna poprawa cery, paznokcie wróciły do kondycji sprzed kilkunastu lat. Włosy stały się dużo mocniejsze, błyszczące i rosną znacznie szybciej niż dawniej. po raz pierwszy uwierzyłam, że zapuszczanie tym razem może się udać.

Ale nie mogę nie wspomnieć o bardzo istotnej kwestii dla mnie - uprawianie sportu i ciągły progres. 
Badania naukowe potwierdzają, że zeolit Lava Vitae podnosi wydolność organizmu o prawie 11%. 




I jestem przekonana, że w tak krótkim czasie bez oczyszczania jelit zeolitem Lava vitae oraz bez odpowiednich treningów, nie byłabym w stanie osiągnąć taki progres zarówno w bieganiu jak i na siłowni.


I choćby każdy stosował najdroższe suplementy diety, to bez odpowiedniego oczyszczania oraz dostarczenia odpowiedniej ilości minerałów nie jesteśmy w stanie przyswoić wszystkich witamin, które są najważniejszym elementem funkcjonowania naszego organizmu. Pamiętajcie! Do pełnej beczki nic nie nalejemy, najpierw musimy ją opróżnić!



Co w skrócie pisze producent 👇
LavaVitae to certyfikowany i opatentowany wyrób medyczny w 100% naturalny, który zawiera specjalnie naenergetyzowany i aktywowany Zeolit Klinoptilolit - rodzaj skały pochodzenia wulkanicznego. Działa detoksyzująco ,dzięki czemu zapobiega procesowi starzenia się naszego organizmu. Wspomagając prace wątroby i nerek ogranicza tworzenie się wolnych rodników w układzie pokarmowym dbając o płyny ustrojowe oraz czyste jelita. Usuwa z organizmu toksyny i metale ciężkie z pożywienia, m.in. ołów, rtęć, arsen, aluminium, amoniak, kadm, nikiel. 95% reakcji biochemicznych w naszym organizmie kierowana jest poprzez minerały. Organizm ludzki nie jest w stanie sam ich wytworzyć, dlatego człowiek musi przyjmować je z pożywieniem. Codziennie potrzebujemy ich co najmniej 65. Dzięki naturalnemu procesowi zastygania lawy zeolit w LavaVitae posiada 79 minerałów w ich najbardziej oryginalnych formach, gotowych do odżywienia każdej komórki. Są to m.in. krzem, wapń, magnez, sód, potas, fosfor, a także żelazo, cynk, chrom i jod, węgiel, złoto, srebro czy platyna, która jest niezbędna w zapobieganiu i walce z nowotworami.



Jeśli macie jakieś pytania, to śmiało piszcie w komentarzach. Oczyszczanie to temat rzeka... dziś to tyle. 
Dla bardziej zainteresowanych odsyłam do szczegółowej lektury 👇 
Chcecie więcej informacji, dajcie znać, przygotuję kolejny post.

Przegląd najważniejszych efektów działania zeolitu
klinoptylolitu na ciało człowieka:

 doskonały środek terapeutyczno-profilaktyczny stosowany jako jeden ze składników bazowych, co potwierdzają wyniki badań z ostatnich 25 lat
 ma wysoką zdolność absorpcyjną (metodą adsorpcji i wymiany jonowej), zdolność oczyszczania i zapewnia wspaniałe efekty detoksykacji: może wiązać produkty przemiany materii, substancje zanieczyszczające, metale ciężkie, toksyny, szkodliwe środki farmakologiczne, jak również wszelkiego rodzaju substancje radioaktywne, neutralizuje je i ułatwia wydalanie z organizmu.
  usuwa szkodliwe czynniki bakteryjne i wirusowe (np. szkodliwe produkty przemiany materii). Osłabia skutki uboczne chemioterapii i dlatego może wzmacniać lub przedłużać pozytywne działanie (umożliwiając zarazem przyjmowanie mniejszych dawek leku)
  ma działanie antyrakowe: zwalcza komórki rakowe
 ma właściwości antybakteryjne, przeciwwirusowe, przeciwgrzybiczne (zachowuje się prawie jak uniwersalna superszczepionka lub superantygen)
  działanie przeciwutleniające chroni organizm przeddziałaniem wolnych rodników nieczyszczeniami środowiska i przed działaniem promieniowania. Mikroporowy kamień wulkaniczny z jego ładunkiem elektrostatycznym i wysoką zdolnością wymiany jonowej to obecnie zdecydowanie najlepszy przeciwutleniacz chroniący przed wolnymi rodnikami
  jest źródłem ważnych minerałów, zwłaszcza istotnych dla życia krzemionek koloidalnych (SiO2), wspomaga homeostazę mineralną, zwłaszcza w początkowych fazach niedoborów. Pełni wiele użytecznych funkcji, np.:

  •  aktywuje struktury komórkowe, 
  • ma działanie odbudowujące (np. w przypadku uszkodzonych struktur); 
  •  hamuje zużycie chrząstki stawowej; 
  •  przeciwdziała kruchości paznokci i wypadaniu włosów; 
  •  hamuje proces starzenia się; 
  •  zwiększa elastyczność tkanki łącznej; 
  •  ma działanie angiostatyczne (reguluje długość naczyń krwionośnych); 
  •  hamuje arteriosklerozę, zapobiega zwapnieniom (odkładaniu się kamienia) np. w aorcie; 
  •  zapobiega powstawaniu zmarszczek; 
  •  zwalcza trądzik i inne choroby skóry; 
  •  wspomaga walkę z cukrzycą; 
  •  wspiera proces zdrowienia w chorobach; 
  •  aktywuje i zwiększa niespecyficzne i specyficzne reakcje immunologiczne; 
  •  wspomaga radzenie sobie ze stresem; doskonale sprawdza się w zapobieganiu zachorowaniom (Hecht, str. 133); 
  •  zwiększa wydajność procesów fizycznych i intelektualnych; 
  •  zwiększa motywację i poprawia nastrój; 
  •  zapewnia ochronę przed infekcjami grypowymi (zwiększa aktywność układu immunologicznego); 
  •  wspomaga regulację równowagi mineralnej; reguluje równowagę (homeostazę); 
  •  w szczególności naturalny klinoptylolit i zeolit pełnią również funkcje katalityczne i regulacyjne. Działają w organizmach ludzkich i zwierzęcych niczym autopilot i są uniwersalnym bioregulatorem. Ze względu na ich naturalny charakter klinoptylolit i zeolit ingerują w mineralną przemianę materii tylko wtedy, gdy występują jakieś zaburzenia  
  •  autoregulacja organizmu: reguluje przemianę materii i przywraca jej prawidłowy przebieg, utrzymuje środowisko wewnętrzne w czystości niezależnie od stopnia skażenia otoczenia; 
  •  reguluje funkcjonowanie układu krążenia, układu nerwowego, układu pokarmowego, nerek i narządów płciowych; 
  •  reguluje skład krwi i funkcje krzepnięcia; 
  •  kontroluje równowagę elektrolitową; 
  •  pełni funkcję sita molekularnego; 
  •  ma działanie katalityczne; 
  •  reguluję zaburzoną równowagę lipidowo-białkową, przemianę materii węglowodanów oraz bilans wodny. (Źródło: Hecht, str. 97). 


wtorek, 23 sierpnia 2016

Batony orkiszowo-morwowe z chia bez pieczenia z Health boxa

Batony orkiszowo-morwowe z chia bez pieczenia z Health boxa ☺
☺3 łyżki oleju kokosowego
☺ 5 łyżek syropu klonowego bio (lub miodu)
☺3 łyżki cukru kokosowego (lub innego)
☺5 łyżek masła orzechowego (100%)
☺2 łyżki zmielonych daktyli
☺1szklanka łatków orkiszowych
☺0,5 szklanki wiórków kokosowych
☺5 łyżek nasion chia
☺opakowanie liofilizowanego ananasa
☺1 szklanka suszonej morwy czarnej.

W garnku mieszamy, olej kokosowy, syrop klonowy, cukier kokosowy, masło orzechowe i daktyle, doprowadzam do wrzenia. Po zdjęciu z palika dodajemy resztę składników  mieszamy. Przekładamy do wysmarowanej formy, wkładamy do lodówki do momentu stężenia.
Batony ze spokojem możemy przechowywać kilka dni. Chociaż nie wróżę im tak długiej przyszłości ;)
Słuchajcie, nie chcę że się chwalić, ale wyszedł zajebi*cie 😍😍😍
 
Nie dość, że Health Box trafił w mój gust idealnie, te jeszcze stał się pudełkiem inspiracji 😍
Prawda jest taka, że nie tylko blogerzy mogą go mieć. Wy również😊.
Od siebie dorzucam kod rabatowy 👉 healthbox01
Więcej informacji ofkors na stronie www.health-box.pl i na fb








piątek, 22 lipca 2016

piątek, 8 lipca 2016

Optymistyczne jedzenie: Rigatoni z cukinią i serkiem Mascarpone

" Grubaśne rurki makaronowe z kiełbasą, cukinią i porządną porcją serka Mascarpone- i jak tego nie lubić? Podaj jeszcze po kieliszku białego wina i piątkową kolację masz z głowy. "

No właśnie! Jak się nie skusić?
Odkąd jestem na etapie wychodzenia z redukcji = zwiększania porcji węgli znów chętniej sięgam po kluski ukochane ♥
Razem z mężem lubimy szukać jedzeniowych inspiracji. Dziś padło na "Good food" i rigatoni.

Pyszne, szybkie do przygotowania, zaledwie 35 min i łatwe do modyfikacji :)


  •  3 dobrej jakości kiełbaski wieprzowe <lub inne mięso>
  • 1 łyżeczka oliwy
  • 1/2 małej bulwy kopru włoskiego, pozbawionej naci (zachowaj ją) i pokrojonej w kostkę <niestety nie dostałam w sklepie, więc pominęłam>
  • 1/2 cebuli, pokrojonej w kosteczkę
  • 2 grube ząbki czosnku, posiekane
  • 200g makaronu rigatoni <rurki>
  • skórka i sok z 1 cytryny <ja nie przepadam za kwaśnym smakami, więc u mnie z połowy :) >
  • 100g mascarpone
  • 1 średnia lub duża cukinia
  • po 1 łyżce prażonych orzeszków pinii < z racji na cenę! użyłam mieszanki Bakalland "chrupiąca sałatka- słonecznik+dynia+orzeszki pinii> i startego parmezanu do podania <lub innego twardego sera>

  1. Ściągnij skórkę z kiełbasek i podziel mięso na małe kawałki. Na patelni rozgrzej oliwę, wrzuć mięso i smaż, aż się zrumieni i stanie się chrupiące.  Podczas smażenia rozgniataj je drewnianą łyżką, aby na koniec przypominalo grudkowate mięso mielone. Wybierz łyżką cedzakową tak, by na patelni pozostal tłuszcz, a następnie dodaj koper włoski, cebulę oraz czosnek i smaż na małym ogniu przez 10 minut, aż warzywa zmiękną, ale się nie zrumienią. Dodaj chlust wody, jeżeli zaczną przywierać do patelni.
  2. Zagotuj duży garnek wody, dodaj makaron, ugotuj według instrukcji na opakowaniu, aż będzie al dente. Odcedź zachowując przy okazji chochlę wody.
  3. Postaw patelnę z powrotem na ogniu, dodaj skórkę oraz sok z cytryny, mascarpone, cukinię i wodę z gotowana makaronu. Gotuj przez 2 minuty. Po czym dodaj makaron i mięso, wymeszaj. Przypraw do smaku, posyp nacią kopru włoskiego, orzszkami i parmezan. Nakładaj do misek prosto z patelni ☺ 
Przepis pochodzi z magazynu "Good food".


Danie może nie należy do typowych dań fit, ale nie samą sałatą człowiek żyje ;)

Smacznego ☺


piątek, 1 lipca 2016

"Jeśli jesteś sobą, nie masz konkurencji"


"Jeśli jesteś sobą, nie masz konkurencji".

Jesteś szczupła czy gruba, młoda czy stara, blondyna czy ruda, bogata czy biedna, masz rodzinę czy jesteś singlem, nie ma to najmniejszego znaczenia! ! !
Wiesz co tak naprawdę się liczy?
Bycie sobą 💙

Pieprz rekordy, obwody, wagę innych !!! Przecież to żaden wyścig!
Uśmiechaj się wtedy, kiedy Ty masz na to ochotę, marudź jeśli masz potrzebę. Do cholery jesteś tylko człowiekiem. Nikt nie ma prawa narzucać nam swoich racji.
Trenuj to, co sprawia Ci największą przyjemność. Wtedy, kiedy chcesz.
Dlaczego nie gonię Cię, kiedy leżysz na kanapie? Ponieważ to są Twoje wybory. To Ty decydujesz jak wygląda Twój dzień, Twoje życie. Żyj po swojemu.

Jeśli jednak wybierzesz życie fit, zaczniesz trenować, zdrowo się odżywiać pamiętaj, żeby pokonywać tylko i wyłącznie swoje słabości. Ciesz się każdym, nawet najmniejszym sukcesem. Jeśli nie masz wsparcia, tutaj na pewno go znajdziesz. Pisz, jeśli masz ochotę. Razem będziemy cieszyć się z każdego zrobionego treningu, każdego zjedzonego posiłku, każdego szalonego planu i każdego marzenia. 💙


Jestem tutaj, żeby inspirować! Nie bądź nikim innym! Bądź sobą!

czwartek, 30 czerwca 2016

"Leczenie dobrą dietą"

Spacery z dziećmi mają ten plus, że mama może jednym okiem doglądać młodzież, a drugim oddać się lekturze 👓📚🌈🌝

Od jakiegoś czasu jestem zakręcona na punkcie zdrowego odżywiania, a moja półka z fit-lekturą coraz bardziej się zapełnia. 😻😺

Teraz pora na "Leczenie dobrą dietą" 👌 , tak zachwalane przez dziewczyny 😊
I wiecie co? Mają rację 👍
Po przeczytaniu zaledwie kilku stron chcę więcej i więcej 😅



Kilka słów od autorki: 

" Książka Leczenie dobrą dietą jest efektem moich długoletnich poszukiwań w dziedzinie zdrowego odżywiania, leczenia organicznym jedzeniem i suplementami diety, nawadniania ciała oraz aktywności fizycznej.

  Nasze ciało ma dar samoleczenia pod warunkiem, że dostarczymy mu wszelkich składników odżywczych, najlepiej w odpowiedniej diecie. Kiedyś ta wiedza otworzyła moje oczy, a teraz przekazuję ją szczerze Państwu. Życzę zdrowia więc. "

Katarzyny Lewko vel. Pepsi Eliot

   "Książkę Leczenie dobrą dietą Katarzyny Lewko można by raczej nazwać podręcznikiem albo wademekum zdrowej żywności. Napisana zrozumiałym i przystępnym językiem zawiera mnóstwo informacji nie tylko o dietach, ale również o leczeniu chorób zdrowymi pokarmami z pełną pulą wartości odżywczych.
   Kiedyś całkiem przypadkowo odwiedziłem błoga prowadzonego przez Autorkę książki, badaczkę. która od wielu lat z pasją zajmuje się tematami żywienia i medycyną alternatywną. Jako lekarz jestem pełny uznania dla tych informacji medycznych. W moich praktykach kwartalnie mam około 1500 pacjentów z różnymi problemami i prawie połowie z nich nie wiadomo, jak pomóc, mając do dyspozycji jedynie konwencjonalne metody leczenia. Dlatego nieustająco poszukuję rzetelnych informacji o metodach alternatywnych. Książka o leczeniu dobrą dietą zbiera wnioski wielu badań, dzięki którym Czytelnik dostaje sporą dawkę najnowszej wiedzy umożliwiającej inne spojrzenie nie tylko na swoje zdrowie i dietę, ale również holistycznie na styl życia, a nawet światopogląd. Autorka nie narzuca w książce swojego stanowiska co do konieczności wyboru tej konkretnej, najlepszej diety prowadzącej do zdrowia i uzdrawiania. Chociaż można się domyślić, że jedzenie roślin stanowi dla niej priorytet. Osobiście skłaniam się ku diecie niskowęglowodanowej typu paleo, a ostatecznie czas pokaże, kto ma rację.
   Jako lekarz polecam książkę Leczenie dobrą dietą nie tylko Czytelnikom zainteresowanym najnowszymi informacjami o zdrowym odżywianiu, ale i lekarzom, z których większość niestety nie ma o tym pojęcia. A to właśnie zdrowa żywność powinna być naszym lekarstwem.

Lek. med. Krzysztof Polański - specjalista w dziedzinie radiologii oraz chorób wewnętrznych. Prowadzi własną praktykę lekarza rodzinnego w Dippoldiswalde oraz w Dreźnie. Poza medycyną konwencjonalną oferuje swoim pacjentom alternatywne metody leczenia z akupunkturą i tradycyjną medycyną chińską."




Lubie czytać tego typu książki?
Może coś polecacie? 😊

Optymistyczne Jedzenie -> OMLET


Każdy posiłek jest równie ważny jak śniadanie. Ale to dzięki niemu od rana mamy energię na cały dzień, poprawiamy swoją koncentrację i humor 😊 .
Idealne śniadanie według Optymistki?
O M L E T 
💕  💕  💕

Mega pożywny, mega smaczny, mega łatwy i mega szybki 🏃😃


Czereśniowo-jaglany:

✅ 2 jaja
✅ 50g płatków jaglanych
 
✅ kilka czereśni bez pestek
pół łyżeczki cukru kokosowego (lub ksylitol)
✅ olej kokosowy do smażenia 

 Ommmmm Ommmmmm ☺





Z serem cheddar i szynką parmeńską:

 ✅ 2 jaja
 ✅ 2 plasterki szynki parmeńskiej (bez tłuszczyku)
 ✅ 15g sera cheddar
 ✅ 1/4 łyżeczki oleju rzepakowego do smażenia
 ✅ sól, pieprz

Uwielbiam  💕

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Czekoladowo-jaglany:

 
✅ 1 jajo
✅ 50g płatków jaglanych
✅ 25g czekoladowej odżywki białkowej (jeśli nie używasz pomiń)
✅ pół łyżeczki cukru kokosowego (lub ksylitol)
✅ olej kokosowy do smażenia

Dodatki : hulaj dusza 😉 :D
U mnie : trochę twarogu półtłustego 🍚, fitnutella ze śliwek 🍑, melon 🍈 , truskawka 🍓 , mięta 🍃




PYYYYYCHAAAAA 😋😋😋😋



---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Z szynką i serem:
 ✅ 2 jaja
 ✅ 20g szynki 
 ✅ 10g sera żółtego
 ✅ 20g papryki
 ✅ 1 łyżka szczypiorku
 ✅ 1/2 łyżki oleju rzepakowego 
Dodatki: pomidorki koktajlowe plus pieczywko, u mnie niezmiennie żytnie bez drożdży z kiełkami.
 

niedziela, 12 czerwca 2016

Reaktywacja bloga- z pasją nie wygrasz!

Od jakiegoś czasu zastanawiałam się nad powrotem...

Najpierw do żywych powrócił mój fanpage, teraz przyszła pora na reaktywację bloga☺

3...2...1... START 💕 .



Jeśli zastanawiacie się co to za baba na zdjęciach poniżej już wyjaśniam- ja .




Przez cały czas, kiedy milczałam, działo się w moim życiu. Po stracie synka przyszła okrutna choroba- depresja. Moje życie zmieniło się o 180 stopni. Kompletnie straciło sens.
Życie znów skopało mi dupsko, tak dotkliwie, że przez półtora roku nie mogłam na nim usiąść... Na palcach jednej ręki mogę policzyć ile osób walczyło o mnie. Ale nie o tym chcę pisać. Przynajmniej na razie. 
Wygrałam z tym kurestwem! A może bardziej odpowiednie słowo to WYGRYWAM. I tego się trzymajmy☺

Mimo wszystko nigdy nie przestałam walczyć o swoje marzenia. 
Na zająca dostałam piękny prezent w postaci dwóch kresek. Mimo wielu pobytów w szpitalu i zawirowań, dałyśmy radę! Dokładnie w dniu terminu porodu na świat przyszła Gabi 💕 . 3300g szczęścia i 57cm miłości idealnie pod choinkę ☺


Powrót do formy sprzed ciąży okazał trudniejszy się niż przypuszczałam. Przeklinałam każdą zjedzoną drożdżówkę, każdą najmniejszą kostkę czekolady. Mimo powrotu do treningów waga stała jak zaklęta, a moja frustracja z dnia na dzień rosła.
Miałam dwa wyjścia: albo zaakceptować siebie, albo wziąć się w garść i zrobić wszystko, żeby znów czuć się dobrze we własnym ciele.



Wtedy powiedziałam sobie : STOP Ogarnij się i weź się do roboty zamiast użalać się nad sobąNie wstyd Ci?! Przestań marnować czas
Tym razem nie chciałam już tracić ani jednej minuty i wracać do formy metodą prób i błędów. Pierwszy raz oddałam się w ręce profesjonalisty. 
Maciej Moja Przemiana zgodził się wziąć pod swoje skrzydła matkę karmiącą
 
I stało się...!!!!!! W marcu machina ruszyła
badania wykonane, pomiary i foty zrobione, plan żywieniowy i treningowy trafia w moje ręce.
Przetrwałam święta u rodziców, przerwałam wyjazdy i spotkania towarzyskie (ufff... 😰). Przetrwałam również chorobę x 2. Bywało ciężko, czasami nawet baaaardzo...
Chwile zwątpienia? Tak, tylko jeden jedyny raz, tuż po chorobie kiedy waga i obwody stanęły. Ale dałam radę Cholera dokonałam tego I zabrzmi to teraz nieskromnie, ale jestem z siebie dumna 💪


Efekty naszej współpracy po 8 tygodniach możecie teraz Wy ocenić
O 8kg, 10cm w pasie, 8cm w biodrach i 5cm w udach mniejsza Aneta, podobno jeszcze Wieczna Optymistka ☺☻

 
Prawda jest taka, że Maciejowi chyba nigdy nie przestanę dziękować 
Dzięki, dzięki Maciejo 😘



Teraz znów jestem z Wami 💕
Ogromnie się cieszę, że po tak długiej nieobecności są jeszcze osoby, które chcą mnie czytać na fejsie 😘😘😘
Bardzo Wam dziękuję 👍💙💚💛💜👍

Być może i tutaj kilka osób zechce mnie odwiedzać ☺

Z każdym tygodniem podnoszę sobie poprzeczkę coraz wyżej 🔝.
Teraz robię rzeczy, o których wcześniej nawet bałabym się pomyśleć 😜
Jestem nakręcona maksymalnie


Nie trudno zauważyć, że od publikacji mojej przemiany minęły kolejne tygodnie. Jest mnie jeszcze mniej ☺

Od marca straciłam :
✅  waga 9,6 kg
  pas 14,5 cm
  biodra 10,5 cm
✅  udo 7,5 cm



Moja redukcja dobiega końca... 
Jeżeli jesteście ciekawi mojej dalszej przemiany, zaglądajcie ☺


Pozdrawiam Aneta. 


niedziela, 21 grudnia 2014

Hoł! Hoł! Hoł! Święta widziane kaprawym okiem OPTYMISTKI ;) Czyli Mery, mery everybody :)


Chyba nie myśleliście, że przepadłam na wieki i nie złożę Wam życzeń :) Nie miałabym sumienia...
Dlatego już dziś, zanim będę w rozjazdach życzę Wam cudownych Świąt Bożego Narodzenia.

piątek, 19 września 2014

A po bieganiu... buziak w spocone czółko.

Cały dzień się zastanawiałam: Kto dziś zakosił słoneczko, a w zamian zostawił deszczowe chmury ;) ?!
Nie luuuubię tego :/ Marudziłam, przeklinałam i niemalże wąwóz wydeptałam między kanapą a oknem, żeby sprawdzić, czy przypadkiem właśnie teraz nie przestało padać. Ale gdzie tam! Wściekłą jak osa przebrałam się w strój biegowy, no może prawie biegowy ;) , bo na bieg w kaloszach jeszcze się nie odważyłam :P
Poszłam na spacer. Oczywiście nadal wierząc, że pewnie zaraz wrócę do domu zmienić buty :)





Przewietrzyłam głowę, pooddychałam świeżym powietrzem (no powiedzmy ;) ) i ...
w jednej chwili, kiedy zobaczyłam balkon pasjonata kwiatów zrozumiałam, że przecież mojej pasji żaden deszcz nie straszny :) Baaa.... Dawniej biegałam w deszczu i nawet przez chwilę nie byłam wkurzona, że kapie mi na głowę. Tak naprawdę nie ma rzeczy niemożliwych. Wiem, wiem... Nerwus ze mnie... Taki lajf ostatnimi czasy...

niedziela, 10 sierpnia 2014

Zawieszenie bloga, fp...

Kochane Moje Fit-Mamusie ♥ i Fit-Fajterki ♥
Jeśli śledziłyście mój fp, to wiecie, że jakiś czas temu zawiesiłam moją aktywność na fanpage z przyczym osobistych :/
Dziś zawieszam działalność na blogu (mimo, że już od dłuższego czasu się nie udzielam).

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Naleśniki owsiankowe ♥

Dzień doberro po drugiej stronie mocy
Wielką kucharą nie byłam, nie jestem, i raczej nie będę . Ale magikiem bywam .
I nie ukrywam, że wczoraj zaskoczyłyście mnie na FWO (klik-> dla tych, którzy nie wiedzą o co kaman ) prosząc o przepis na moje eksperymentalne naleśniki


Na moim śniadaniowym talerzu, a później w brzuchu króluje owsianka i nie bez powodu nazywana królewską

wtorek, 27 maja 2014

Zielony eksperyment: makaron razowy z pulpetami w groszkowym sosie.

Bez kabla jak bez ręki :D Już jest! Więc i post gotowy  
Dla niewtajemniczonych, którzy nie byli dziś u mnie na fp już wyjaśniam- zakręcona baba chciała się pochwalić swoim eksperymentem groszkowym, ale kabla z domu nie zabrała, żeby zgrać zdjęcia

Skąd wziął się pomysł na groszek w roli głównej?

Otóż na gwałt potrzebowałam opróżnić zamrażalnik na rzecz pysznych domowych lodów:

(tym razem 100% arbuza)

Aktywni w tej chwili :)